Sygnały Strategii Zamówienie Przejdź do aplikacji




ARCHIWUM

» 2013 czerwiec

» 2013 maj

» 2013 kwiecień

» 2013 marzec

» 2013 luty

» 2013 styczeń

» 2012 listopad

» 2012 październik

» 2012 wrzesień

» 2012 sierpień

» 2012 lipiec

» 2012 maj

» 2012 kwiecień

» 2012 marzec

» 2012 luty

» 2012 styczeń

» 2011 grudzień


NEWSROOM
28 grudzień 2011 r.

Nie ma łatwych pieniędzy - są tylko mądre decyzje, które należy podjąć.

Zaskoczyć może fakt, że niektórzy spośród największych światowych inwestorów zaczynają kupować na wielką skalę – i to wcale nie dlatego, że myślą, że naprawdę osiągnęliśmy już dno, ale dlatego, że przygotowują się do kolejnych wielkich przedsięwzięć.

Mark Mobius - człowiek od dawna uważany za jednego z pionierów rynków wschodzących, zarządza aktywami o wartości ponad 50 miliardów dolarów w grupie Franklin Templeton. Ostatnio, przedmiotem jego zainteresowania stał się rumuński rynek nieruchomości, nigeryjskie banki, kazachstańskie firmy paliwowe oraz wiele innych. Dlaczego?

Powodów jest wiele, ale ogólnie rzecz biorąc wszystko sprowadza się do jednego: pomimo, iż zyski rynków wschodzących w latach 2001-2010 wyniosły prawie 250%, to stary scenariusz działania przestaje się sprawdzać. Wielu inwestorów zapewne beztrosko założy, że rynki wschodzące zaczęły obumierać, ale w rzeczywistości tak nie jest – po prostu nadszedł czas, kiedy należy zmienić strategie działania, bo prawdziwe możliwości znajdują się już nie tam, gdzie były kiedyś.

Coraz mniejszy, na przykład, jest potencjał tzw. krajów BRIC, czyli Brazylii, Rosji, Indii i Chin. Oczywiście, państwa te nadal są świetnymi miejscami na wykorzystywanie powstającej w nich siły nabywczej i konsumpcjonizmu, jednak to kraje MINT, a więc Meksyk, Indonezja, Nigeria i Turcja obecnie oferują nam najszybszą drogę do bogactwa.

Innym przykładem niech będzie grupa krajów N-11, jak mówi Jim O’Neil, ekonomista, który dekadę temu wymyślił nazwę „kraje BRIC”. N-11 to po prostu kraje MINT plus Bangladesz, Filipiny, Pakistan i kilka innych państw, załapujących się jeszcze na bardziej „cywilizowany” styl myślenia.

 Kolejne grupy krajów, które coraz bardziej sprzyjają inwestycjom to kraje VISTA (Wietnam, Indonezja, Południowa Afryka, Turcja i Argentyna) oraz kraje CIVETS (Kolumbia, Indonezja, Wietnam, Egipt, Turcja oraz Południowa Afryka).

Po raz pierwszy w nowożytnej historii, rynki wschodzące nie są już całkowicie zależne od zachodniej gospodarki i jej popytu, co daje im niezwykłą szansę uniknąć wpadnięcia w polityczno-finansowo-gospodarcze kłopoty, w jakich znalazły się poprzez własną indolencję rynki rozwinięte. Nie jest to informacja popularna, którą słyszy się na co dzień w mediach, ale warto przynajmniej zauważyć, że każdy z wyżej wymienionych krajów jest przygotowany na boom inwestycyjny, gdyż każdy rozwija się znacznie szybciej, niż ktokolwiek i kiedykolwiek mógł nawet przypuszczać. Inwestycje na tamtych rynkach mogą być równie opłacalne w najbliższym dziesięcioleciu, co krajach  BRIC w mijającej dekadzie.

Każdy z krajów BRIC przebył przyspieszoną drogę od czystego kapitalizmu i nieingerencji państwa w gospodarkę do nieco bardziej wyrafinowanej politycznej stabilności, której towarzyszy zupełnie nowa klasa inwestycji w ubezpieczenia, leczenie, edukację, a nawet rozrywkę. Z jednej strony gwarantuje to systematyczny i równomierny rozwój. Z drugiej strony, rozwój ten niestety spowalnia.

                Jednocześnie, coraz wyższe płace i dramatyczny wzrost kosztów utrzymania w krajach BRIC oznacza kurczące się marże, przez co trudniej jest obecnie w kilka lat wygenerować ten sam zysk, jaki kiedyś udało się uzyskać w kilka miesięcy. Dla przykładu, spójrzmy na ironiczny przypadek Chin i Brazylii, krajów które zaczynają lokować swoją siłę roboczą w krajach takich jak Wietnam czy Kolumbia. W konsekwencji, wielu przywódców krajów grupy BRIC obecnie silniej angażuje się w walkę z inflacją. Indie 12-krotnie zwiększyły stopy procentowe w ciągu ostatnich 18 miesięcy, a Chiny 5-krotnie od ostatniej jesieni. Mimo tego, w 2011 Indie mogły pochwalić się wzrostem w wysokości 8%, a Chiny 9%, czyli ponad sześć razy większym od tempa amerykańskiej gospodarki.

Kraje grupy MINT i N-11 mogą rosnąć jeszcze szybciej. Trzeba jednak przyznać, że myśl o inwestowaniu w krajach, które byłyby zapewne pociągające dla Indiana Jones, może wydawać się nieco ryzykowna.  Duża niestabilność, różnego rodzaju oszustwa i zagrożenia, tzw. insider trading, manipulacje oraz łapówkarstwo są, i na jakiś czas na pewno pozostaną niestety, cechami charakterystycznymi dla tych regionów – wszystkie te obszary są bardzo obiecujące w sytuacji, kiedy świat uczy się robić jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem, a już szczególnie w krajach, które nigdy nie miały środków, by móc od czegoś zacząć. Nie ma łatwych pieniędzy – są tylko mądre decyzje, które należy podjąć.


«powrót


Strona główna  |  O nas  |  Opis aplikacji  |  Cennik  |  Kariera  |  Kontakt

©2011-2013 NaviFund Investment Sp. z o.o.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis Navifund.com korzysta z plików cookies. Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.